niedziela, 20 stycznia 2013

Breathless



Każda chwila przeminie. 
Każdy płomień zgaśnie. 
Każdy oddech się urwie. 
Każda nić pęknie. 
Więc powiedziałeś to. "Kocham Cię". Powiedziałeś to, a ja nie odpowiedziałam. Żałuję tak bardzo. Tym bardziej teraz, gdy zniknąłeś - urażony? Wściekły? A może zniknąłeś tak jak zwykle i wrócisz wkrótce, jakby nic się nie stało?
Wróć M., bo przemijam. Gasnę. Urywam się. Pękam.
Jem kompulsywnie lub nie jem wcale. Nie piszę. Nie uczę się zbytnio. Nawet chyba nie żyję do końca, kiedy Cię nie ma.
4831_e0ea_350Powiedziałeś "kocham". To takie wielkie słowa, a ja nie lubię wielkich rzeczy. Mimo wszystko jednak wtedy poczułam COŚ. To COŚ było miękkie, spokojne i miało wielkie, mądre ślepia. Lubię to dziwne COŚ, które się pojawia, gdy Cię widzę.
Lubię też wyraz Twojej twarzy, kiedy to Ty mi się przyglądasz. Lubię, jak łagodnieje - maska boga seksu znika, jesteś Ty, i to 'Ty' jest tylko moje, wiem o tym.
A jednak. 1147 kilometrów.
Czy Twoje "Kocham Cię" pokona tą przeszkodę?
 2083_ef49_350

3 komentarze:

  1. zadzwoń do niego, odezwij się, powiedz, że kochasz tu i teraz.
    jeśli kochasz.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem co Ci poradzić. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, jeszcze nigdy nie kochałam. Myśle, że powinnaś z nim porozmawiać a to TY bedziesz wiedziec najlepiej co robić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fly, to takie piękne. Właśnie opisałaś COŚ, co wydaje mi się, że czuję.
    Wróci. I wtedy mu powiesz. Jeśli "kocha", kilometry nie będą miały znaczenia. Ani czas.

    OdpowiedzUsuń